Wszystko zajęte - ostatnia prosta


To moje ostatnie pochylenie się nad Wszystko zajęte. Owo pochylenie potrwa jeszcze blisko dwa tygodnie. Przez ostatnie dni średnio powstawały 2-3 strony dziennie, co powinno wzrosnąć do 3-4 w niektórych dniach. Jeśli ten komiks nie powstanie teraz, być może nie powstanie już nigdy. Skończył się rok studencki, skończyła się animacja, chwilowy spokój w zleceniach. Siedzę sobie i rysuję. Wam też życzę wakacji spędzonych przy tym, co najbardziej Was nakręca! Jaram się na samą myśl o wróceniu do rysowania tej historii. Potem niewielki nakład, ludzie czytający w biegu, poczucie wstrętu do całej tej misji. A później jeden szczery mail, dwa komentarze i znów przekonam się, że warto. Podczytuję sobie nowego Stuhra. Jest tam taki tekst, że ciężkie są chwile bez tworzenia. Też tak mam. Mam potrzebę przebywania na innym poziomie, osobistym i nienaruszalnym, teraz mogę to stwierdzić. Rysuję aktualnie trudne sceny w moim komiksie, bohater dostaje w twarz od losu. Odchorowuję. Co musiała czuć rysowniczka takiej Szminki? A Wojtek Stefaniec przy Szelkach? Rozmawiałem z nim o tym, ale mam poczucie, że zaledwie liznęliśmy temat, który jest chyba najbardziej fascynujący w całym procesie i, mam wrażenie, jest pierwiastkiem narkotycznym w komiksie. Żeby nie popaść w niepożądane stany, ociosuję dialogi z niepotrzebnego zadęcia, robię je szorstkie, kiedy się uda, może zabawne. Szukam w formie, ale tak, żeby nie pokazać, że za historią stoi twórca. Jest cienka linia pomiędzy nietypowymi rozwiązaniami sugerującymi intencje autora, a bohaterem puszczającym do Ciebie oko w finale. Staram się pozostać po tej pierwszej stronie, kilka razy udało się to w Czasem, może i tutaj się uda. Sheer był jednak zupełnie inną robotą. Wszystko zajęte jest pracą najcięższą - własny scenariusz, własne rysunki, nikt poza mną jeszcze nie wie jak potoczy się historia, a i ja sam siebie chwilami zaskakuję. Ta historia jest osobnym, żywym tworem. Dawno przestała być tym, czym była w pierwotnym założeniu. Wszystko zajęte jest też pracą najbardziej satysfakcjonującą. Mam nadzieję, że będzie też pracą skończoną. Trzymajcie kciuki! Jeszcze dwa tygodnie. Boję się tego komiksu.

Radosne ogłoszenie: po dwóch latach dotarło do mnie, co studiuję. Zdaje się, że na horyzoncie pojawiła się autentyczna pasja płynąca z animowania. I zbliża się. Oglądam filmiki animatorów, przeglądam blogi. Już sam chciałbym potrenować. Tylko jak robić to wszystko, komiksy, animacje, żeby się nie rozdrabniać, nie wpadać w nędzne fuchy, nieciekawe układy ciągnące się miesiącami? Jeśli rzucić to w cholerę, powiedzmy, do końca studiów, jak się później odnaleźć na rynku i jak utrzymać się na studiach? I tylko przypomina mi się Angouleme, gdzie co rok zjeżdżają się studenci, opłacani przez państwo, by tworzyć komiksy i animacje, mieć wystawy i poznawać innych twórców. No ale dobrze, przyjmijmy, że Angouleme to stan umysłu i myślę, że kiedyś ten stan umysłu pozwoli się utrzymać jak należy.
PODPIS:

Komentarze:

08.07.2012, 18:30
Mirzka
Boisz się, bo jesteś tym, co tworzysz. To dobrze. To będzie dobry komiks.

07.07.2012, 20:38
Daria
miło jest na nowo odkrywać rzeczy nam znane...

07.07.2012, 19:59
alu
trzymam kciuki, bardzo. i też coraz bardziej wyczekuję skończonego komiksu :3

07.07.2012, 15:18
kolec
Ha! Sam jestem ciekaw jak się to wszystko skończy. Swoją drogą, niesamowita jest dysproporcja pomiędzy odzewem blogowym a facebookowym :)

06.07.2012, 10:59
a
aż mnie ciarki przeszły jak to czytałam. wszystko robi się coraz bardziej intrygujące. z pełną świadomością mogę powiedzieć: nie mogę się doczekać!