Satyra na ulicę


Napisałem wczoraj scenariusz, dość dziwny. Kolejny scenariusz. A jeszcze żadnego z nich nie mieliście okazji przeczytać... I jak tu zweryfikować ich wartość? Dzisiejsza aktualizacja - rysuję ostatnio całkiem sporo, ale nie na tyle, żeby wrzucić tu coś konkretnego. A nie chciałem ładować byle czego. Za to, proszę, obejrzyjcie banał. Ja tymczasem pójdę dalej ponosić żałobę po najnowszej płycie Kultu, podśpiewując sobie, że przecież mieszkam w Polsce i że kochaj mnie, a będę twoja. Znaczy twój.
PODPIS:

Komentarze:

23.10.2009, 17:26
Bulbin(.eu)
Łał. I wychodzi na to, że i literat z Ciebie niezły.

22.10.2009, 16:57
Grzybiarz
Kto nie miał okazji żadnego przeczytać, ten nie miał... Ja tam miałem okazję przeczytać... Jeden... No i git był. ;)

22.10.2009, 13:07
kolec
No tak, tak, wiadomo, tak, tylko historia sztuki i inne matematyki szarpią mnie za rękaw ile razy siadam do rysowania. Część więc rozdaję po znajomych rysownikach i czekam na efekty. Tak.

22.10.2009, 13:00
a
to chyba znak, że trzeba zacząć te scenariusze publikować ;)

22.10.2009, 12:31
Kajman
Właśnie to mam na myśli jak mówię "kompozycja otwarta":)