Na ryby!



Pobudka o 7:00 i wyciąganie roweru zza wszechobecnego
bałaganu. A później pozostało już tylko noszenie stolików,
pucowanie wędek, pakowanie uzbrojenia, mieszanie zanęty
i obładowanie Krzyśka częścią bagażu. Zajechaliśmy obok
parku, podbiliśmy licencję, zakupiliśmy robaki i do przodu.

Jestem amatorskim rysownikiem, a nie pilotem drogowym,
także dopiero po dłuższym kluczeniu trafiliśmy na właściwy
szlak. Mimo to nie musieliśmy się cofać ...ani razu *brawo*

Nad jeziorem trochę opalaliśmy, trochę jedliśmy. No, samego
łowienia też trochę było. I to choleeernie efektywnego! Co się
tyczy efektowności, to 5 razy zahaczyliśmy żyłkę na drzewie.

No, także zainspirowany idylliczną wyprawą, na której to
spotkaliśmy sarny, ropuchy, fretki, nietoperze i -chcąc, nie
chcąc- ryby, narysowałem powyższy obrazek. Ku chwale!

PODPIS:

Komentarze:

26.04.2008, 21:01
Krzyś
Było było! Fajnie ciepło. Miło przyjemnie. I ogólnie innych rzeczy sporo. Ładny rysunek tak na marginesie!