Czasem (6) - 1/4 gotowa


Po kolei:
- byłem w Krakowie: polecam wystawę tymczasową w Narodowym. Świetny Wyczółkowski, Bartłomiejczyk z mocną stylistyką komiksopodobną. Odwiedziłem też Nowe Sukiennice. Niewiele ciekawego, choć wiele ważnego. Mnie głównie podobały się pejzaże.
- byłem we Lwowie: polecam się wybrać każdemu, kto nie był. Nie polecam zwiedzania Cmentarza Janowskiego, choć jest tam interesujący sektor-przedłużenie Cmentarza Orląt Lwowskich, o którym mało kto wie. Wycięte polskie krzyże i porozbijane zdjęcia Polaków to cechy wspólne obu cmentarzy. Z tym, że Łyczakowski ciągle jest przepiękny i dobrze uczy się na nim wiersza Herberta o Lwowie, na Janowskim - nie bardzo. Jest tam kilka konkretnych paskudztw. Ciekawostką są groby żydowskie otoczone siatkami, a wręcz klatkami, kształtem przypominającymi te dla ptaków. Ciężko też byłoby mi polecić ukraińskie jedzenie.
- nie polecam też jedzenia w Sphinxie po wystawie fotograficznej w ramach łódzkiego Fotofestiwalu, za to samo wydarzenie warte jest zauważenia, m.in. na Piotrkowskiej 118 jest kilka bardzo ładnych zdjęć (bryły, nieostrości, mgły, ładne formy). I smutny fakt: na facebooku wzięcie udziału w FF zapowiedziało blisko 8 000 osób, Komiksową Warszawę na tym samym portalu lubi niecałe 300 osób.
- wspomniany festiwal komiksowy zaczyna się już za tydzień. Będzie można mnie tam spotkać już od piątku, ponieważ powinienem wziąć udział w meczu koszykarskim Wydawcy kontra Reszta Świata.

"Czasem" liczy sobie już dobre 15 stron i ciągle się rozrasta!

EDIT: Mamy 8 maja, godzinę 5:09. "Czasem" ma już 16 stron.
PODPIS:

Komentarze:

08.05.2011, 21:22
a
zazdroszczę ci trochę tego naturalnego obieżyświatostwa.

mhm, plakat, nie zapomniałam i wciąż czuję się zobowiązana! sam z resztą zaproponowałeś ;)

08.05.2011, 14:59
kolec
Działo się jeszcze więcej :)

Serio? Za co, za plakat?

08.05.2011, 14:09
a
ile wrażeń! wszystko przez święta/majówkę?

a ja ci wciąż wiszę żelki! ;)

07.05.2011, 17:50
julka
Ludy! Kolcowy blog ożył! ;) Swoją drogą, długo oczekiwany jak wiadomo znak życia. Hm. Nowe Sukiennice mam w planie dopiero na najbliższą wizytę w Krakowie, ale wcześniej Warszawa i teatr Syrena. Co do Lwowa, to słyszałam raczej przychylne opinie o tamtejszym jedzeniu. A i Sphinx jest fajny, zwłaszcza ten w Zakopcu, gdzie pająki atakują blondynki - dosłownie. A, super, że "Czasem" z czasem rośnie w siłę.