Behemot


Wczoraj zacząłem Mistrza i Małgorzatę. Póki co trzy razy przeczytałem połowę pierwszego rozdziału. Po pierwsze, jestem nieco rozkojarzony wiosennymi roszadami, po drugie, ta lektura już na wstępie zdaje się być jedną z ciekawszych w kanonie. Do tej pory za najciekawszą uznałem Zdążyć przed Panem Bogiem. A skoro już przy Bogu jestem, spieszę poinformować, że w Jarosławiu wprowadzono dwudniową prohibicję na okazję spotkań młodych z naszej archidiecezji, czymkolwiek jest. I tak, młoda Polko, młody Polaku, jesteśmy w Europie pełnej wolności, zaufania i brania odpowiedzialności za własne czyny. Myślę, że w związku z nowymi reformami już niedługo Podziemne Bractwa Swobodnego Picia Alkoholu i Palenia Papierosów, jeśli wszystko potoczy się w kierunku, w jakim toczyć się zdaje, będą miały niezłe wzięcie.
PODPIS:

Komentarze:

10.04.2010, 21:06
kolec
a: w mojej też. A nawet, kiedy jakieś zaczynam, nie zawsze kończę.

julka: na żywo rzecz wygląda lepiej. Kot, nie prohibicja.

Grzyb: Ojtam.

10.04.2010, 15:24
Grzybiarz
Behemot mocno w stylu Cheshire Cat'a ;]

10.04.2010, 12:58
a
mistrz i małgorzata było na tyle ciekawe, że je przeczytałam w całości. zwłaszcza, że pod koniec mojej edukacji niewiele lektur miało zaszczyt być w ogóle rozpoczętymi.

10.04.2010, 06:24
julka.
szczerze? behemot nie w moim guście. prohibicja też nie.