.blog






10 września 2010 Snowhouse komentarze (12)






12 września 2010 Pagórki komentarze (5)



Pośrednio inspirowałem się fotografiami Pawła Pierścińskiego. Wyobrażam sobie komiks, w którym takie miejsce służy bohaterom jako tło.




15 września 2010 Król komentarze (13)


Liczby: Dokładnie dziś blog kończy 3,5 roku. A ten wpis jest dokładnie 400. wpisem, choć, jak już wspominałem tu i tam, około 10 wpisów zniknęło z bloga w wyniku błędu. Czyli prawie cała Kolcowa Armia, jeśli ktoś jeszcze pamięta te dzieje. 

A, znowu bym zapomniał. W Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu można sobie elegancko nabyć Kapitana Sheera. Tydzień temu w niedzielę, kiedy bawiłem z Kajmanem, Panną N, Agnieszką, J.T i Mirzką w Zatorze, w PR 1 poleciała audycja Plus Minus, gdzie mówiono m.in. o Sheerze. Cytowano odcinki "Włosy" i "Kobieta", chwila analizy i koniec. Ogólny werdykt: plus.

Za dwa tygodnie studia.

Dziś zakończy obrady jury konkursu przy MFK, więc niedługo wrzucę fragmenty prac, które przygotowałem przez wakacje na tę okazję. Hm. Dwie z nich to tak naprawdę najlepsze komiksy, jakie zrobiłem w życiu. 

Dobrze zapowiadający się komiksiarz, Nemofish (21 lat, m.in. wyróżnienie w konkursie na komiks o Powstaniu), usunął z nazwy swojego bloga słowo sugerujące komiksowość stronki. Napisał, że coraz mniej łączy go z komiksem i zastanawiam się, czy niedługo nie będzie tak również ze mną. No, ale ja adresu bloga zmieniać nie będę.

Z cyklu "Pokuta": podczas robienia budyniu z proszku oczywiście zapomniałem użyć cukru. Akurat była to paczka rodzinna, więc od 3 dni jem ten syf. Jeszcze jedna miska przede mną. Nie wiem, czy podołam.

Żeby wyjść na pierdołę, ale pierdołę oczytaną, wspomnę tylko, że zacząłem czytać drugą część trylogii Larssona i znowu jest fajnie!

15:00 to od kilku dni orientacyjna godzina wschodu słońca w Jarosławiu.




17 września 2010 MFKiG 2010: plansza I komentarze (8)



Jury MFKiG w Łodzi zakończyło obrady, więc zgodnie z zapowiedzią wrzucam kawałek (s. 1/7) komiksu na konkurs. Rzecz narysowałem na podstawie prozy Michała Warkoczyńskiego-Prochownika, znanego w sieci pod pseudonimem montagproject. Klikajcie po większe. Tekst Michała (naprawdę świetny) dostępny jest w internecie, a ja nie linkuję go jedynie dlatego, że prawdopodobnie straciłaby na tym lektura komiksu, do której to zachęcam chociażby na wystawie w Łodzi. Nad tą historią pracowało się przyjemnie, dzięki zdjęciom od Michała udało mi się wpleść w tło kilka ciekawych szczegółów. Pod koniec rysowania czułem pewne zmęczenie lub zniecierpliwienie, ale kiedy wysłałem ostatnią planszę do oceny, okazało się, że jestem bardzo zadowolony i, co dziwne po tak krótkim czasie, przywiązany do tego komiksu. Ponieważ była to druga bardzo intensywna i, hm, dość osobista przeprawa z rysowaniem w krótkim odstępie czasu, dopadło mnie pewnie wyjałowienie i na trochę odsunąłem się od tym podobnych rzeczy. W obu historiach starałem się (intuicyjnie poniekąd) wykreować dziwnych bohaterów. Takich, których nie lubi się od razu, ale z którymi ostatecznie można się jakoś porównać. Narratora komiksu mojego i Michała widać na pierwszej stronie nie za wiele, ale wszystkie ujęcia są dla mnie ważne. W pierwszym pokazałem jedynie dłoń. Podobny kadr wraca pod koniec historii i jest istotny dla całości. Potem kamera pokazuje więcej, m.in. wyciągnięty palec, który w założeniu miał dodawać bohaterowi smutnej komiczności. Profesorska gestykulacja do samego siebie dla podkreślenia samotności. Następnie plecy, sterczące dyski. Garb. Koślawa głowa. Kiedy mocno przekrzywiam szyję w prawo i w lewo, przez chwilę ciężko wyprowadzić mi ją do pozycji wyjściowej, że tak powiem. Stąd też przekrzywiona na stałe łepetyna bohatera. Puste oczy znane są już z Sheera. Podobnie pokrążone oczy. Brak uszu i kolor dla nadania dodatkowej dziwności. Często zaciśnięte (w opozycji do mojej wiecznie otwartej buzi), stale odsłonięte zęby (motyw dentystyczny jako element horroru:). W końcu muszka, bo tak jest elegancko. Reszta bohatera do obejrzenia na kolejnych planszach. W niektórych ujęciach, gdzie np. ręka jest pokazana przez brzuchem bohatera, rezygnowałem z linii ręki w miejscu, gdzie za nią widać brzuch. Taka... masa, schemat? Pomyślałem, że kogoś zainteresują rzeczy, które opisałem powyżej. Oczywiście nie w każdym komiksie mam taką swobodę, jak tutaj, dlatego wolę scenariusze w formie prozy, którą mogę sobie sam zaadaptować.

Jest to jeden z dwóch najlepszych komiksów, jakie w życiu narysowałem, a fragment tego drugiego już całkiem niedługo. Tylko tutaj, tylko na kolec.ownlog.com ;o))




20 września 2010 MFKiG 2010: plansza II komentarze (6)



Z moimi shortami jest tak, że znaczna ich część powstała pod temat: ekonomiczny, regionalny, historyczny... W mało którym z takich komiksów mogę odnaleźć elementy, które lubię. Trzeci raz wystartowałem w konkursie MFK i tylko dzięki temu mam około 10 krótkich historii komiksowych "bez tematu". Dwie z nich to najlepsze rzeczy, jakie narysowałem w życiu. W poprzednim wpisie opublikowałem fragment pierwszej, dziś wrzucam stronę z drugiej (s 2/5). "Między wierszami" napisał Grzegorz Janusz, a ja - za trzecim podejściem - narysowałem. Pracowałem z pewuenowską encyklopedią zwierząt przed nosem. Wszyscy bohaterowie to zwierzęta, jedynie królowa i główny bohater noszą maski. Element ten wymyśliłem zupełnie obok głównej historii, dla której stał się ostatecznie niezłym (mam nadzieję) uzupełnieniem. W tym roku znów nic nie wygrałem (choć jeszcze czysto teoretyczne szanse na album roku ma "Kapitan Sheer"), ale za to mam trzy fajne komiksy, które mogę pokazywać na wystawach i w portfolio. Może uda się opublikować któryś z nich w jakimś ładnym miejscu. Wkrótce wrzucę jeszcze jedną planszę przygotowaną pod MFK. Pozdrawiam zaczynając trzeci tom Larssona :)




24 września 2010 Przeprowadzka komentarze (9)



Niniejszym kończę okres jarosławski i zaczynam okres łódzki, tak, tak, pakuję się na studia.









Copyrights © Marcin Podolec 2007-2015

Blog powered by Ownlog.com & Fotolog.pl