.blog






01 sierpnia 2011 Czasem (18) - Okładka i wydawca komentarze (13)



Prezentujemy niekomiksową okładkę (wersja jeszcze nie na 100%) naszego komiksu, którego wydawcą będzie Kultura Gniewu. Do końca prac nad albumem (z mojej strony) zostały dwa, może trzy dni.




10 sierpnia 2011 Animacja, wpis rozwojowy komentarze (10)



Dopiero wczoraj skończyłem wszystkie (czyżby?) poprawki do "Czasem". Po dniu oddechu, spędzonego na wystawach fotograficznych i oglądaniu tv, zasiadam do animacji. Niestety, nie mogę i nie będę mógł tutaj na razie wrzucać żadnych obrazków, bo to zepsułoby niespodziankę współlokatorowi z Łodzi. Wklejam nasz widok z okna w Łodzi, żeby poczuć animacyjną aurę. Sam siedzę w Jarosławiu i mam zamiar zrobić film jak-najlepiej-jak-najszybciej, żeby za kilka tygodni jednak móc wyjechać gdziekolwiek na wakacje. W tym wpisie przez najbliższe dni, tygodnie, a może nawet miesiąc, będę prowadzić dziennik z postępów. Zaglądajcie i tak dalej. Tymczasem jest już po 6 rano, więc idę po prowiant potrzebny do przeżycia pierwszego dnia animowania!

Wpis miał pójść po 6, ale serwis ześwirował. Przepraszam wszystkich, którzy weszli w link i znów zastali na samej górze okładkę "Czasem".

Pamiętnik animatora:

Dzień 1.

Ulubione rzeczy i zajęcia: picie coli i słuchanie "Born in the UK" Badly Drawn Boya.

Poranek. Pobudka o 5:30, wycieczka na stację, do sklepu, na pocztę, na rehabilitację kolana. Do 11 wszystkie rozpraszacze załatwione. Zaczynamy!

Wieczór. Przez cały dzień naprawdę dużo radości podczas pracy. Dzisiejszy wynik: narysowane i zanimowane 35 sekund filmu.

Dzień 2.

Ulubione rzeczy i zajęcia: krytykowanie nowego koloru bloku naprzeciwko.

Poranek?! Czyli mamy 19:00, a ja dopiero teraz uporałem się z prozą życia i jednym zleceniem i zaczynam. Zacznę. Będę próbował zacząć. Donoszę z żalem, że wczorajsza cola trochę mi zaszkodziła, więc dzisiaj robota leci bez używek. O, już 19:02.

Wieczór. Prawie 1:00. Dziś zanimowałem 55 sekund, do których jutro jestem zmuszony porobić drobne poprawki. Zauważyłem, że siadam do rysowania z konkretnym pomysłem na daną scenę w głowie, a ostatecznie realizuję ją zupełnie inaczej i dobrze się przez to bawię. Pocieszne.

Dzień 3.

Ulubione rzeczy i zajęcia: zakończenie rehabilitacji kolana.

Poranek. Nic ciekawego.

Wieczór. No, dzisiaj jakoś ponad 20 sekund. Głównie nędzna robota nad krótkimi ujęciami.

Dzień 4.

Ulubione rzeczy i zajęcia: start ligi angielskiej.

Wieczór. Padam i nie jestem nawet w stanie policzyć, ile zanimowałem. Chyba najmniej ze wszystkich dni. Poza tym zmontowałem gotowe sceny i nie wygląda to najgorzej.

Dzień 5 i 6.

Czas wielkiego kryzysu (w tym definitywny upadek jednego z programów do animacji), pod koniec drugiego dnia znany jako czas wielkiego triumfu.

Dzień 7.

1/3 filmu. Wymaga dorysowania tego i tamtego, ale po prostu chcę sobie wmawiać, że zrobiłem 1/3 w tydzień.

Dzień 8.

Dziś zaprojektowałem drugą postać do filmu i zrobiłem 2 krótkie ujęcia. Poza tym gramoliłem się z różnymi zleceniami. Jutro kolejne drobne poprawki do "Czasem".

Dzień 9.

Trochę animacji, reszta dnia to wspomniane poprawki do "Czasem".

Dzień 10.

Ulubione rzeczy i zajęcia: wspominanie znajomości podstawówkowych i gimnazjalnych.

Rozpisałem sobie resztę scen na najbliższe dni. Plany są przepotężne, a tradycyjna cola do zasuwania z rysowaniem - wypita. Nie powiem, żebym czuł się z tym dobrze. Z tą colą.

Wieczór. Odpaliłem piosenki Pidżamy i Green Daya, do których mam duży sentyment z czasów gimnazjum. Animacja wychodzi całkiem, całkiem. Pan Blogowy Ekshibicjonista aktualnie drapie się w głowę.

Dzień 11.

Hah, w 2 dni nie ogarnąłem tego, co zaplanowałem na 1 dzień.

Dzień 2402380442., zwany 12.

Poranek. Pobudka o 6:30 i do roboty. Mam już 3 minuty filmu.

Południe. Od rana machnięte trzy sceny. Pora wystawić się na słońce, które oczywiście w momencie, kiedy o nim wspomniałem, zostało zasłonięte przez chmury.

Dzień 13., zwany szczęśliwym.

Zanimowałem dziś ważne ujęcie. Lista scen do zrobienia, zapisana w zeszycie, miło się skraca. Podłożyłem muzykę pod gotowe sceny. Teraz to się nawet da oglądać.

To już dwa tygodnie.

Wspominałem, że podłożyłem muzykę do gotowych scen? Wszystkie luki zapełnione, długość poszczególnych ścieżek pasuje niemal idealnie. Nazwijmy to przeznaczeniem.

Dzień 15.

Dużo animowania i narastająca chęć ucieczki daleko, daleko.

Dzień 16.

Poranek. Dzień dobry!

Dzień 17.

Wstępnie skończyłem. Jeszcze 1/2 dźwięków do dorzucenia i kilka poprawek. Po pierwszym oglądaniu widać, że potrzeba uwypuklić kilka rzeczy. Najbardziej zadowolony jestem z początku. I z końca - prac.




21 sierpnia 2011 Czasem (19) - kilka kadrów komentarze (3)



Hej, żeby w RSSach pusto nie było, choć bloga aktualizuję codziennie, wrzucam kadry z "Czasem". Szanse na premierę w październiku są, ale nie zapeszam i nie ogłaszam. Czekanie na publikację albumu to bardzo przyjemny okres, ale byłby jeszcze przyjemniejszy, gdyby się nie wydłużał. Pierwsze trzy kadry z dzisiejszego wpisu wiszą od jakiegoś czasu na blogu Macieja Gierszewskiego i tam znajdziecie też dwa kolejne kadry. Zapraszam!




27 sierpnia 2011 Wpis entuzjastyczny komentarze (3)



Cenię tego bloga m.in. za to, że w każdej chwili mogę na nim napisać o tym, co trapi mnie najbardziej:

ndgnldsgnsd ndfsdfgdFG SDFn/ tydgnfxcdfkgdf, Gdnjnfdkfdmdgdfmkdlf. Wakacje!

EDIT: Żeby nie było, że pierwszy w historii wpis bez obrazka - fota z wakacji.




30 sierpnia 2011 Zwierciadło komentarze (8)



Kilka osób ze środowiska komiksowego znalazło artykuł i podlinkowało w sieci, przyszła więc pora, żeby i na blogu odcisnąć ślad po tym wydarzeniu. We wrześniowym Zwierciadle, w rubryce "Mocne wejście", opisywana jest w tym miesiącu moja (przygarbiona) sylwetka. Czyli Jarosław, Kapitan Sheer, animacja, rysowanie, rysowanie itd. Na stronie magazynu można przeczytać zajawkę artykułu. Zauważyliście, że Małgorzata Foremniak staje się patronką artykułów o komiksiarzach? Zapraszam do lektury i pozdrawiam!









Copyrights © Marcin Podolec 2007-2015

Blog powered by Ownlog.com & Fotolog.pl