330. Kapitan Sheer - raport II


Obiektywnie patrząc na te 40parę plansz, obecnie powstają najlepsze graficznie odcinki, oceny treści się nie podejmę. Nawet trochę żałuję, że nie mogę (samokontrola taka) wrzucić tutaj fragmentów nowych stron, ale chcę, żeby album, jeśli wyjdzie, mógł czymś zaskoczyć. I znowu obiektywnie na rzecz spoglądając, przewiduję zaskoczenia... ze 3 przynajmniej. Mam nadzieję, że wszystkie pozytywne. Odkąd skończyłem pracę nad Grunwaldem, odciąłem się od paru pomniejszych spraw i teraz sprawa Sheera znów posuwa się regularnie do przodu. Nie traćcie cierpliwości!

PS. Jestem tak wstrząśnięty konstruktywnym wykorzystywaniem przez siebie tej niedzieli, że nie mogę w to uwierzyć. Niniejszym zapieram się trzykrotnie (raz i dwa, i trzy) wiary w swe możliwości organizacji czasu.

...przeczytałem lekturę!
PODPIS:

Komentarze:

06.02.2010, 16:25
kolec
W sumie na początku jest jakby puszcza, a potem coraz bardziej pustynia.

04.02.2010, 23:53
Outpost
W pustyni i w puszczy?

02.02.2010, 23:00
kolec
No.. nie. Boisz się, że ktoś odgryzie paluszki?

Grzybiarz: To jedna z nich właśnie.

Ł: Też bym chciał...

02.02.2010, 22:36
a
z coraz większym zaintrygowaniem czekam na gotowy album :)
mówiłam już kiedyś, że chude łapki mnie smucą?

02.02.2010, 19:08
Grzybiarz
Git!

O jednej niespodziance, chyba wiem, o ile nic się w tejże kwestii nie zmieniło ;)

01.02.2010, 21:31
Rob
To prawda.

Kolec regularnie podsyła mi nowe Sheery,

i generalnie niektóre to małe arcydzieła.

01.02.2010, 21:16
Ł
ja to chcę mieć już na półce!