.blog






03 lutego 2014 Podgląd 03 komentarze (4)


Od wczoraj 1/4 "Podglądu" jest już gotowa (według naszych storyboardowych obliczeń, historia powinna rozłożyć się na dokładnie 84 plansze). Żeby uspokoić zaniepokojonych, zdradzę że odbyliśmy niedawno męską naradę przy cukinii i pomidorowej, z której to narady wynika, że dobrze nam idzie. PS Właśnie ukazał się nowy (póki co ostatni?) McCarthy. Zauważyłem, że ktoś z Łodzi (a może ze Zgierza? z Pabianic?) lubi kupować jego książki w dniu premiery, by kilkadziesiąt godzin później móc każdą z nich odsprzedać w dużym antykwariacie na Piotrkowskiej. Tylko w Łodzi! McCarthy dwa dni po premierze 15 złotych taniej. Z promocją książkową nadciągnął również pobliski Carrefour - zaopatrzyłem się tam w Barnesa x2 i Austera x1, kolejno za 6,99, 3,99, i 2,99.




17 lutego 2014 Podgląd 04 komentarze (3)


Większa wersja po kliknięciu w obrazek

Witajcie po feriowej przerwie! 1. Pomajstrowałem trochę w kodzie bloga i odświeżyłem jego wygląd. Jest nieco przytulniej. Przypomniały mi się czasy, kiedy przyjście każdej pory roku skutkowało zmianą kolorystyki i logo (a były to czasy, kiedy i Motyw Drogi co jakiś czas zmieniał logo, korzystając przy tym z umiejętności znajomych rysowników). Testowanie kolejnych wariantów sprawiało mi zwykle sporo frajdy. Niepewny swego wolnego czasu, tym razem postawiłem na uniwersalny wygląd, który może trwać i zimą, i latem, i za każdym razem oddawać będzie temperaturę widoku za oknem. Łódzkiego widoku. Tak sobie myślę, że chętnie wróciłbym do częstszego blogowania. Mam nadzieję, że wciąż czają się tu jacyś czytelnicy! 2. Tydzień temu dostałem od siostry Dotyk, debiutancką powieść uroczego kanadyjskiego pisarza. Spodobało mi się, a zaintrygowany nieznanym logo na okładce, zawędrowałem na stronę wydawnictwa, poczytałem i zamówiłem kolejne dwie powieści. Wydawnictwo jest świeżutkie, a książki jeszcze ciepłe i pachnące drukiem. Zachęcam do odwiedzin! Natomiast ostatnim komiksem, po który sięgnąłem, były polskie pigułki Francuzki, której niejeden rysownik mógłby pozazdrościć lekkiej kreski i malarskiej swobody. 3. Jako ilustrację wpisu wstawiłem planszę nr 22.




21 lutego 2014 Podgląd 05 komentarze (1)










Plansze naszego albumu powstają przy użyciu tabletu, lecz nie obyłbym się bez zaplecza w realnym świecie. Mam w teczce dwie wersje scenariusza - jedną wydrukowaną przez scenarzystę, z jego dopiskami i komentarzami, oraz drugą, własną, z podziałem na rozdziały, plansze i z wyszczególnionymi dialogami (Daniel nie dzielił historii na plansze). Storyboard powstał w dużym żółtym notesie (na jednej stronie notesu rozrysowuję po dwie sąsiadujące ze sobą plansze, czyli rozkładówkę). Mam tam miejsce na próby i ocenę ciężaru strony, tam rozmieszczam teksty w dymkach, wyliczam potrzebną ilość kadrów. Co ciekawe, w przypadku tego albumu, zrezygnowałem z różnicowania wysokości kadrów, nie będzie też żadnych całostronicowych rysunków. Oprócz żółtego notesu mam jeszcze mniejszy, czerwony, w którym odkreślam sobie narysowane plansze i planuję realizację kolejnych. To taka organizacyjna ściąga. Jako ostatnie zdjęcie prezentuję pobazgrany próbny wydruk, przy pomocy którego chciałem ocenić czy trafnie dobrałem grubość narzędzia oraz czy udało się dobrze rozlokować bohaterkę na planszy. I to by było na tyle. Dodam, że ponad 1/3 "Podglądu" jest już gotowa.




28 lutego 2014 Animacja - screeny komentarze (2)





















Pod koniec 2013 i na początku 2014 pracowałem nad krótkometrażowym filmem animowanym dla pewnego muzeum. Produkcja liczy sobie niemal 6 minut, łączy animację rysunkową z archiwalnymi zdjęciami i fragmentami nagrań filmowych. Wraz z reżyserem pracujemy nad ostatnimi poprawkami, a kiedy skończymy, postaram się ogłosić, gdzie można zobaczyć film. Jest szansa, że oprócz sali muzealnej, film zostanie wyświetlony w trakcie jakiegoś festiwalu filmowego lub historycznego. Bardzo cieszę się z udziału w tym projekcie, ponieważ mogłem rozwinąć niektóre rozwiązania z filmu o Łodzi, dzięki namowom reżysera poeksperymentowałem trochę w innym kierunku, a do tego miałem okazję pracować w minizespole, co jest sprawą niecodzienną dla twórcy komiksów. Poza tym w Łodzi było dziś przepięknie i w miarę ciepło, carrefour proponował wczorajsze pączki, kwiaty i mistrzów prozy, a kierowcy pełną piersią mogli wdychać spaliny dzięki uchylonym oknom.









Copyrights © Marcin Podolec 2007-2015

Blog powered by Ownlog.com & Fotolog.pl