.blog






01 listopada 2012 Czerwona komentarze (0)


Hej! W listopadzie postaram się o częstsze aktualizacje zarówno bloga, jak i facebookowego Simple Chits. Niedługo przygotuję notkę zbierającą recenzje Wszystko zajęte, ostatnio pękła tama i pojawia się co najmniej jeden tekst dziennie. Powoli będę wracać do regularnego rysowania po przeczekanym wrześniu i październiku. Dziś umieszczam obrazek sprzed paru tygodni, który powstał bez powodu, a może właśnie z przeznaczeniem blogowym. Święta spędzam w Łodzi z dobrymi książkami i słabymi filmami.




02 listopada 2012 Dotyk komentarze (4)


Bazgrołki dla siebie, takie próby, nic z tego nie będzie. Znalazłem je dziś przypadkiem na dysku i postanowiłem wrzucić. Jednak coś tam się rysunkowo tliło w październiku. Akcja, oczywiście, ma miejsce w Łodzi ;)




03 listopada 2012 "Sz" komentarze (0)



Jedno kliknięcie - dwa razy większy obrazek!

Świąteczny weekend z rysowaniem dla znajomych :) A także z Paulem Austerem i jego Sunset Park (można się przeglądać i zawieszać w co drugim akapicie) oraz Trylogią nowojorską. Bardzo podolecam!




07 listopada 2012 Owczarek niemiecki komentarze (6)



Z dzisiejszej nocy, skończone o 6:00. "Uratuj mnie / czekam jak pies / czekam, by zerknąć prosto w oczy. / W piękny dzień / czuję mrok / ciemność, co / łaskocze w brzuch."




08 listopada 2012 Jezioro komentarze (5)



We śnie, który potem zapomniała, była sama w jeziorze. W Łodzi jak zawsze pięknie, choć zimno i tragicznie bez wyrazu. Ciepły obrazek na chłodne dni (wpis #551). Podobno do spalenia puszki coli potrzeba 40 minut spaceru - po wykonaniu tego obrazka powinienem pójść na dwugodzinny spacer. Zagadka: gdzieś na tym obrazku znajduje się mój podpis (pełne imię i nazwisko).




09 listopada 2012 Goodbye hug komentarze (2)



Eskalacja niepewności. Spotkałem się ostatnio z poruszającą sceną: w Chinach żona więzionego pisarza, zatrzymanego za manifestację swoich poglądów, miała zostać dopuszczona do jednego widzenia, w noc sylwestrową. Nie wiedziała, czy w ogóle dojdzie do spotkania, a jeśli tak, czy nie będą to jej ostatnie chwile z mężem. Rozmyślania nad tą sytuacją doprowadziły do powstania powyższego obrazka.

Nie do końca w myśl tematu, przyszła mi do głowy piosenka Goodbye kiss:

Maybe the days we had are gone, living in silence for too long
Open your eyes and what do you see?
No more laughs, no more photographs

Turning slowly, looking back, see

No words, can save this, you're broken and I'm pissed
Run along like I'm supposed to, be the man I ought to
Rock and Roll, sent us insane, I hope someday that we will meet again





11 listopada 2012 Sunny, sunny days komentarze (1)



Cześć! Oto nowy Simple Chit. Dziś rano w Łodzi na moment pojawiło się słońce, co przypomniało mi niedawną, krótką wyprawę rowerową w okolice łódzkiego lotniska, z którego wciąż i wciąż startowały awionetki, tylko po to, by po wykonaniu okrążenia znów wylądować (mimo to na obrazku nie ma żadnej awionetki, robiło się zbyt słodko;) pozdrowienia!




12 listopada 2012 "zimno, komentarze (2)



...leci para z ust
ooo"

(owczarek kaukaski;)




13 listopada 2012 555. Dobranocka komentarze (0)



W przypływie sentymentalnego nastroju, kupiłem parę dni temu grę NBA 2K13. Było nie było, 6 lat grałem w koszykówkę w rodzinnym mieście, z czego przez ok. 5 reprezentowałem młodzików i kadetów Znicza Jarosław - z mniejszym lub większym powodzeniem, za to zawsze z otwartą buzią, a czasem pewnie i z otwartą raną. Miało się biało-niebieskie buty and1, biało-pomarańczowe garnetty, opaski, tralalalala, kupowało się kolejne gry NBA, żeby co wieczór, po treningu (a mieliśmy 4 treningi tygodniowo, do tego mecz w weekend) pozostać w temacie. Jeszcze głębszym wejściem w sentyment jest wybór drużyny do prowadzenia - LA Lakers. W IV podstawówki byłem oddanym fanem Shaq'a, który po latach doczekał się malutkiego tribute'a w "Czasem". Mimo to przeważnie grałem Milwaukee Bucks, Orlando lub LA Clippers. Przez lata, odkąd zdecydowałem się rzucić koszykówkę na rzecz rysowania, zatarła się część wspomnień i dawnej pasji. Jestem ciekaw, czy uda mi się choć trochę wciągnąć w zaszłe klimaty. Obrazek dziś też nieco sentymentalny. I tylko to łączy go z wpisem :))




14 listopada 2012 Łódź komentarze (2)



Refleksja ze spaceru w okolicach ul. Lipowej. Cóż dodać?




16 listopada 2012 Tygrysia maska komentarze (2)



Bezpośrednią inspiracją do powstania tego rysunku była napotkana podczas anonsowanego we wcześniejszym wpisie spaceru w okolicach ul. Lipowej tapicerka samochodu, która przedstawiała ni mniej, ni więcej jak głowę tygrysa na wściekłym różu, na potrzeby dramaturgii powiem jeszcze, że prawdopodobnie róż ten w zacienionych fragmentach wpadał w krwistą czerwień. A zatem temat powyższej pracy to: "Obecność natury w przestrzeni publicznej". Tytuł wpisu oczywiście nawiązuje do ..........




18 listopada 2012 mmm komentarze (1)



Trzeba sobie pomagać, nawet w Łodzi.




24 listopada 2012 Podróż przedzimowa komentarze (0)



Łazimy i łazimy, i łazimy, a czasem coś rysujemy. Nie mogę ostatnio uwolnić się od jednej piosenki. Tak więc łażę i śpiewam.




25 listopada 2012 Słodycz komentarze (1)



"Słodycz jego ust
Smakowała w tańcu,
Trochę gniótł ją w biust
Gruby, złoty łańcuch
On jej obiecał gwiazdkę z nieba,
Że zestrzeli sztuczny kwiat,
Że po sezonie sprzeda kebab
I że wyruszą razem w świat

Spójrzże na mnie ejże,
No weźże płyńże do mnie w pław
Ja ci się obejrzę!
Królowo Nadbałtyckich Raf
/2x"




27 listopada 2012 Deszcz komentarze (0)



Dawno nie padało.




28 listopada 2012 Tramwaj komentarze (2)



Kiedyś, z pół roku temu, słyszę w tramwaju zza pleców: "Panie wysoki!". Wołała staruszka, która chciała, żebym wpisał w ankiecie uwagę, że łódzkie tramwaje są za niskie. Od siebie zanotowała, że stopnie są za wysokie dla emerytów. Nie wpisałem. I dalej głową w sufit. Pociesza fakt, że i schody zostały jakie były.









Copyrights © Marcin Podolec 2007-2015

Blog powered by Ownlog.com & Fotolog.pl