.blog






04 października 2011 "Czasem" (22) - Kradziona relacja komentarze (6)



Zdjęcie skradzione laguilagu - "Czasem" naprawdę się ukazało (na kredzie, z błyszczącą okładką).



Zdjęcie skradzione Gildii komiksu
- pamiątkowe zdjęcie na stoisku z jednym z ojców chrzestnych - Jarkiem z kultury gniewu. Są to ostatnie godziny "Czasem" na festiwalu - w okolicach niedzielnego południa zeszły wszystkie egzemplarze dowiezione na konwent. Grzegorz Janusz oddał na sprzedaż nawet własne egzemplarze autorskie.


Zdjęcie skradzione Kajmanowi - całe spotkanie kręciliśmy się z nerwów przed licznie zgromadzoną widownią (duże zaskoczenie na plus, bardzo nam miło), a najbardziej, jak widać, Maciek (dzięki za prowadzenie!).


Zdjęcie skradzione Jarkowi Obważankowi - recenzja Bisleya po przejrzeniu albumu.




06 października 2011 Plastyka filmowa - prezentacja roczna komentarze (7)



Na egzaminie promocyjnym (oprócz filmów - dostałem 4 za swój) przedstawiamy prezentacje z plastyki filmowej: wybrane ćwiczenia powstałe w ramach jednych zajęć w ciągu minionego roku + prace własne. Są szkice zwierząt, współlokatorzy, schematy kompozycyjne i klucze, formaty filmowe i inne takie. Prezentację otwiera zbiór szybkich szkiców modeli. Zapraszam!







08 października 2011 Kolec lagu (12) - scenariusz gotowy! komentarze (4)



Teraz tylko przepisać całość do Open Office'a. Około 128 stron komiksu. Będzie gruba książka. Ja się cieszę :)




10 października 2011 "Czasem" (22) - Przekrój i Gildia komentarze (3)




klik

Dziś ukazały się dwie recenzje "Czasem" - pierwsza w "Przekroju", druga na portalu Gildia Komiksu. Muszę przyznać, że recenzja w "Przekroju" to spełnienie kilkuletniego marzenia i cieszy mnie szczególnie. Cóż, mam nadzieję, że recenzje zachęcą niezdecydowanych. / Aura powróciła do swego typowo łódzkiego oblicza - zimno, szaro, pada, wieje, brudno, śmierdzi. Przyzwyczaiłem się i polubiłem ten mikroklimat. No, ale jednak mogliby ogrzewać szkolne atelier.




12 października 2011 Uroboros komentarze (3)



Ta jednoplanszówka jest moim trzecim komiksem z Grzegorzem Januszem. Najpierw zrobiliśmy pięciostronicową historię "Między wierszami", później album, następnie widocznego powyżej "Uroborosa" i drugą jednoplanszówkę, o której innym razem. Do pełnego zestawu brakuje nam sprawdzenia się w formule paska komiksowego. Ale zanim przyjdzie na to pora, zrobimy razem inną rzecz, którą niedługo zapowiem na blogu. "Uroboros" ukazał się w magazynie Deus ex Machina, do którego kupna zachęcam nieposiadaczy! Można przeczytać m.in. świetną interpretację tematu (jakiego tematu?) w wykonaniu Jarka Kozłowskiego. Redaktorkom należy się uznanie za świeże spojrzenie i poszukiwanie nowych rozwiązań - znalezienie zewnętrznych funduszy, zamknięcie formy prac w kole, utrzymywanie jakości wydania (która jest właściwie niezinowa), generowanie mgiełki tajemnicy poprzez ukrywanie tematu przed czytelnikami. Może w przyszłych numerach odpuścić zdradzanie tematu w magazynie i pozwolić czytelnikom na domysły? W każdym razie - kupujcie i wspierajcie, bo Deusowi na pewno nie zaszkodzi odrobina motywacji przed zapowiadanym tuningiem!




22 października 2011 Bzzt! komentarze (10)







Skasowało mi przed chwilą pięcioakapitowy wpis, więc teraz, zamiast pisać o projekcie, książkach, filmach, Łodzi, antykwariatach, retrospektywach, kręceniu reklamówek i zadowoleniu z życia, wyjaśnię tylko, o co chodziło w projekcie: w 2008 roku, po zakończeniu prac nad "Ser-cem", rozpoczęliśmy z Anią Miśkiewicz (obecnie Emaho Studio) publikację webkomiksu "Bzzt!". Ania rysowała, ja kolorowałem, wymyślaliśmy na zmianę. Poza funkcjami operatorsko-reżyserskimi, wzięliśmy udział także jako aktorzy: odegrałem rolę chłopca bez głowy (wciąż mam tę bluzę i podobny wzrost!), Ania wróżki - mieszkanki cukierni. Dodatkowo, stworzyliśmy postać Smutnego Staruszka - właściciela lokalu. Ze względu na rozmiarowe różnice wydaje się, że wróżka wydobywa z siebie jedynie cichutkie "Bzzt!", jednak w oryginalnej wersji, po najechaniu kursorem na dymek, odsłaniała się jego właściwa treść, którą ze względu na ograniczenia techniczne widzicie teraz od razu. "Bzzt!" wspominam jako supersłodkie, przyjemne i przedwcześnie zakończone. Udało się nam stworzyć zaledwie kilka odcinków, a dziś publikuję trzy z nich. Może jeszcze króciutko o łódzkich antykwariatach: są świetne! W jednym z nich dostałem ostatnio książkową wersję "Palacza zwłok", którym zachwycałem się na łamach bloga jakiś czas temu.




27 października 2011 Urobek komentarze (4)



Nowy short Janusz/Podolec robi się kadr po kadrze, kiedy akurat znajdzie się wolna godzinka po zajęciach.

Jeszcze w tym roku będą na blogu co najmniej trzy fajowe newsy, zaglądajcie :)









Copyrights © Marcin Podolec 2007-2015

Blog powered by Ownlog.com & Fotolog.pl