.blog






03 stycznia 2010 P.Gintrowski - Apollo i Marsjasz komentarze (4)





Czasem myślę, że najbardziej szalonym wspomnieniem z mojej młodości będzie chodzenie spać w okolicach drugiej.

I mi smutnemo.



07 stycznia 2010 320. Wyjątek z Grunwaldu komentarze (6)



A dzisiaj od 17 do 21 planszę taką wyrysowałem. Wrzucam ją jako małą (słabo widać pewne rzeczy), surową próbkę. Roboty zostało mi już niewiele, nie licząc kolorowania. Jakoś cieszy mnie ten komiks, chociaż jest ziarnem na tory Sheerowi. O tym, czego mnie nauczyła praca przy tej historii, trochę o kadrowaniu i inne fragmenty - innym razem. Idę się pakować. Dziś w nocy wyjeżdżam do Krakowa na warsztaty w Onecie, spotkanie z panem Miecugowem i Draculę w Słowackim. Po zapas herbat - także.

PS. Sprostowanie - jednak nie zostałem na sylwestra w domu, w ostatniej chwili dołączyłem do znajomych wybierających się na taką jedną stadninę. Nie powiem, żebym robił tam szkice koni do Grunwaldu...



11 stycznia 2010 Poczta komentarze (5)







Dostałem dzisiaj dwie paczki - obie niespodziewanie. Ziniolowej spodziewałem się później (zdjęcie kadru z tak kontrowersyjnym w tym kontekście tekstem zostało zrobione losowo...), Miastokomiksowej - nigdy. Zapomniałem/nie wiedziałem (obstawiam to pierwsze), że będzie wydana antologia powarsztatowa. A w niej - nasze komiksy, zdjęcia komiksowych tablic rozproszonych po Stalowej Woli i kilka uroczych fotek z przebiegu warsztatów + słowo wstępne m.in. Wojciecha Birka. Rzecz została wydana bardzo zacnie, z grzbietem, na niezłym papierze, w kolorze i nie dość, że nie spodziewałem się, że otrzymam egzemplarz - otrzymałem egzemplarze dwa. I krótki list od dyrektora Domu Kultury ze Stalowej też. Normalnie Europa! Luzacko spędzony darmowy tydzień wakacji, billboardy, zajęcia z komiksiarzami, zwiedzanie miasta, nowi znajomi, antologia...

Tymczasem na zewnątrz: 
Chlapchlap.



11 stycznia 2010 Kapitan Sheer - okładka! komentarze (14)



:o))



14 stycznia 2010 Wyjątek z Grunwaldu II komentarze (5)


Pokolorowałem w trzy dni trzy strony i utrzymując takie tempo powinienem skończyć dziubanie za pięć dni. Szóstego dnia wstawię teksty. A siódmego dnia to wiadomo co się robi.

...zaczyna się kolejny komiks.

Żarcik taki. Przepraszam. Miało być o kadrowaniu: mamy tu do czynienia z kadrowaniem centralizującym, które centralizuje pewien kadr tak, by ten był w centrum. Teraz zgadnijcie, o który kadr chodzi i do zobaczenia w kolejnym odcinku Kadrowania z kolcem!

PS. Dzięki za odzew na okładkę. Tutaj i na www.kolec91.digart.pl





15 stycznia 2010 Wyjątek z Grunwaldu III komentarze (1)


Kadrowanie z kolcem, odcinek II. Na tej planszy trzy razy użyto kadrowania w systemie 2-1: niezwykle efektownego, rzekłbym spektakularnego, lub po prostu - ładnego. Cała afera z tym typem kadrowania sprowadza się do bycia wygodnym człowiekiem i wywalaniu nieba na 2/3 kadru. Dobremu Polakowi takie kadrowanie dobrze robi, jak mawiają. Do zobaczenia w kolejnym odcinku!



17 stycznia 2010 Wyjątek z Grunwaldu IV komentarze (5)



Kadrowanie z kolcem część III (i chyba ostatnia). Nie ma dziś ze mną w studiu ani Materny, ani Andrusa, ale to dobrze, bo do kadrowania trzeba podchodzić poważnie. To pierwsza zasada każdego kadrującego, kadrowanego i każdej eskadry, s-kadry lub kadry zwykłej. U góry widzą Państwo znakomity przykład kadru-synekdochy. Wyrazista, dobrze dobrana biel przyciąga uwagę odbiorcy zmuszając zarazem do domysłów, co też tę biel mogło by zastąpić. Każdy czytelnik buduje sobie inny obraz drugiego i dalszych planów, co czyni komiks bliski wielu sercom. Za pomocą bieli autor opowiada niestworzone (dosłownie niestworzone:) historie, które to mogą przybrać formę dramatu, fraszki lub pospolitej gołej baby. Co zobaczył zawykrzyknikowany krzyżak? Kwestię tę zostawiam Państwa wyobraźni...

PS. Odpowiedź, że ujrzał przeciwnika jest zbyt prosta i nie zaliczam takowej.



20 stycznia 2010 Światopogląd komentarze (7)


Nie mam w tym roku postanowień, ale mam 6 celów, trzy komiksowe, trzy życiowe (kolejność dowolona, bo to dodawanie). Gdy któryś osiągnę, napiszę na blogu jaki to był cel. Światopogląd każe mi wierzyć, że zaliczę z pięć. Chwilowy nastrój - że żadnego. Będę bardzo zadowolony z choćby dwóch.



21 stycznia 2010 Skończyłem komentarze (3)



Ja, moja grafomania, Władysław Jagiełło i Zbiegniew Oleśnicki w historyjce pod szumnym tytułem "O Zbigniewie" stworzonej na ogólnopolski licealny konkurs na komiks grunwaldzki. Strona czwarta. Z samego Jarosławia startuje pięć lub sześć prac. Jestem dumny z tempa, w jakim powstał mój wkład w te zawody, dumny jestem też z tego, że udało mi się stworzyć w miarę sensowną całość nie spisując nawet scenariusza ani choćby podziału na sceny. Projektowanie postaci to kilka prób zarysowania poczciwinki z garbatym nosem, a reszta wojaków leciała już na czysto. Fristajl, zabawa, nauka pracy z korektorem, a dzisiaj pół dnia siedzenia w krześle i obmyślania częstochowskich rymów (choć przyznam, z paru wersów jestem zadowolony).

Dzisiaj byłem na kuligu i było fajnie. Zamarzłem. Parowałem. I spadałem.





26 stycznia 2010 Choróbsko komentarze (12)



Kiedy zaczynałem czytanie "dorosłego" komiksu na papierze, trafiłem na Waciane... Szcześniaka i Pałki, potem na Usagiego (a może odwrotnie), byłem fanem pierwszego zeszytu Domu Żałoby i nic dziwnego, że spodobało mi się także 10 Bolesnych Operacji Maciejolucka. Po paru latach, oddając honory rysownikowi, stworzyłem do scenariusza Dominika wyżej publikowaną jednoplanszówkę, która swą premierę miała parę godzin temu na stronce www.ziniol.pl Historia tym samym postanowiła zatoczyć koło. Skoro już o kole mowa, ostatnio napisałem parostronicówkę "Kolistość ludzi martwych" i czekam na opinie pewnego rysownika, którego chętnie widziałbym jako wykonawcę części graficznej tego komiksu. Póki co mogę jedynie powiedzieć, że popadłem w samozachwyt nad tak zmyślnym -hihi- tytułem. W niedzielę miałem studniówkę i generalnie lubię studniówki, bo studniówki są fajne i można się ubrać ładnie studniówkowo chociaż po paru godzinach studniówkowe buty (za duże!) zaczynają obcierać studniówkowe stopy drepczące to tu to tam po studniówkowym parkiecie. Dziś leczę postudniówkowe stopy (i inne postudniówkowe sprawy) rysując nowe plansze Sheera. Aha, dawno* nie było wpisu, więc tęskniłem. Dodam jeszcze do tego miksu informacji, że ładną część soboty miałem okazję błąkać się po Jarosławiu i okolicach w całkiem doborowym towarzystwie, które pozdrawiam i w ogóle. Fajnie się z Wami zamarzało. Dodając do "dodam jeszcze", oczywiście polecam każdemu wybranie sobie ulubionego mohera z obrazka, a tych (moherów) naliczyłem 22.

*Po studniówce czas niebezpiecznie przyspiesza.



28 stycznia 2010 Nowe logo... komentarze (13)



21:20: ...denerwuje mnie. Zbyt masywne jakby i w sumie nie pasuje do treści bloga. Będzie w tym wpisie na pamiątkę podjętej próby przeprowadzenia rewolucji. Aha, wróciłem też do starego logo, bo bardziej identyfikuję się ze zmarzniętym eskimosoruskiem, niż z cwanym spalonym (spalonym - hihi) kolegą z afro. PS. Nie jestem ani rasistą, ani prorosyjskim eskimosem.

00:20 Bardzo przyzwyczaiłem się do tego starego, dobrego logo z marznącym ruskiem-eskimosem-czerwononosem. Tak bardzo, że aż stwierdziłem, że mi się znudziło. Na próbę wrzucam nowe logo, ale możliwe, że rusek-eskimos-czerwononos wróci, bo ...już mi go brakuje :o))



31 stycznia 2010 330. Kapitan Sheer - raport II komentarze (7)



Obiektywnie patrząc na te 40parę plansz, obecnie powstają najlepsze graficznie odcinki, oceny treści się nie podejmę. Nawet trochę żałuję, że nie mogę (samokontrola taka) wrzucić tutaj fragmentów nowych stron, ale chcę, żeby album, jeśli wyjdzie, mógł czymś zaskoczyć. I znowu obiektywnie na rzecz spoglądając, przewiduję zaskoczenia... ze 3 przynajmniej. Mam nadzieję, że wszystkie pozytywne. Odkąd skończyłem pracę nad Grunwaldem, odciąłem się od paru pomniejszych spraw i teraz sprawa Sheera znów posuwa się regularnie do przodu. Nie traćcie cierpliwości!

PS. Jestem tak wstrząśnięty konstruktywnym wykorzystywaniem przez siebie tej niedzieli, że nie mogę w to uwierzyć. Niniejszym zapieram się trzykrotnie (raz i dwa, i trzy) wiary w swe możliwości organizacji czasu.

...przeczytałem lekturę!








Copyrights © Marcin Podolec 2007-2015

Blog powered by Ownlog.com & Fotolog.pl