004


11. strona komiksu, nad którym ostatnio pracuję. Wróciłem dziś w nocy z wakacji. Podróż trwała od 11 do 1 w nocy. Po północy, kilometr przed domem, padł nam akumulator w samochodzie, ale dzięki przymusowemu postojowi w końcu zobaczyłem jarosławskiego jeża. Pierwszego w tym sezonie. Mówię wam, tyyyle inspiracji przywiozłem, kilka zeszytów do zarysowania, parę narysowanych na emigracji plansz, niemal zerową opaleniznę i rozciętą głowę. Za 9 dni egzaminy na łódzką Filmówkę. A dokładnie za dwa tygodnie premiera Kapitana Sheera!

Coś ciepło tu u nas się zrobiło. Czy już wszystkie komary atakują stadami (rojami?)? Gdzie się podziały te pojedyncze jednostki, przed którymi jeszcze udawało mi się obronić...?

Tam, gdzie byłem, też wszyscy gadają tylko o pogodzie. Aktualnie o pogodzie i o piłce nożnej.
PODPIS:

Komentarze:

13.06.2010, 08:35
Rob
Ta plansza miażdży i jest przepiękna.

12.06.2010, 19:27
jula
łoł. apdejt :))) miło go w końcu zobaczyć.