002


Nie mogę wychodzić na dłużej, ponieważ mam zagipsowaną nogę, nie mogłem korzystać z internetu, ponieważ piorun przepalił mi kartę sieciową, wreszcie nie mogłem dzwonić, ponieważ w komórce padł mi głośnik, a od dziś... od dziś nie mogę odczytywać smsów dłuższych niż pięć linijek, ponieważ przestały mi działać klawisze "dół" i "lewo". Odzyskałem za to internet. Cieszę się umiarkowanie. To były naprawdę fajnie spędzone dwa tygodnie: czytałem, rysowałem, oglądałem, rysowałem, czytałem. Po drodze zdawałem matury, w tym matematyczną (60%?). O tym co rysowałem i co czytałem może innym razem, ale jeszcze polecę film "Nasza Ameryka" (leci na canal+) i płytę "Dodekafonia". Fantastyczne rzeczy. Na koniec dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie dwa tygodnie tak dzielnie znosili mi czekolady, pisali co słychać w świecie i przypominali, jak bardzo nie chcę do niego wracać.
PODPIS:

Komentarze:

18.05.2010, 22:48
kolec
Raczej kryptoantyfanatyzm, ale i to nie.

A od dziś - nie mam już gipsu.

15.05.2010, 10:49
a
no proszę, ile przygód. ale cieszę się, że jesteś z powrotem :)

15.05.2010, 07:59
jul.
trochę jakby biała gwiazda (dlaczego przekreślona?!) się wkradła w wiatrak... czyżby kryptofanatyzm? :))Miło, że internet wrócił :D